PUREDERM, Skin Recovery, Malinowa maseczka kolagenowa


Cześć Kochani!

Jak już pewnie część z Was wie, w lutowym pudełku ShinyBox LOVE znalazła się malinowa maseczka kolagenowa Skin Recovery marki PUREDERM. Uwielbiam testować maseczki, stąd praktycznie od razu postanowiłam sprawdzić jej działanie.



Maseczka ujęła mnie designem opakowania, a dokładnie śliską saszetką w kształcie szklanej buteleczki wypełnioną mnóstwem jeżyn i malin. Na saszetce umieszczono naklejkę z opisem i sposobem użycia produktu w języku polskim. Odnajdziemy na niej także skład.




Saszetka kryje białą, bawełnianą płachtę z otworami na oczy, nos i usta mocno nasączoną serum o przyjemnym, jednak nieco chemicznym malinowym zapachu. Maska jest dosyć duża i niestety nie przylega idealnie do skóry, stąd polecam odpoczynek na leżącą z maską na twarzy ;)


Mimo tych niedogodności, maseczka zaskoczyła mnie działaniem. Po pierwsze, złagodziła podrażnioną przedokresowymi wypryskami skórę. Po drugie, nawilżyła ją i zmiękczyła. A po trzecie, wygładziła, odświeżyła skórę i nadała jej blasku.



Maseczka kosztuje ok. 5 zł, a więc jest to naprawdę niewiele. Wydaje mi się, że można ją dorwać m.in. w Biedronce :)


7 komentarzy:

  1. Nie miałam jej jeszcze, ale lubię maski w płachcie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ja, ale jeszcze jej nie przetestowałam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ją z ShinyBoxa ;) Nie mogę się doczekać kiedy wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi ona pachnie alkoholem z malinami ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją, ale jeszcze nie próbowałam 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za maseczkami w płacie, ale lubię płatki pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawa :) dawno nie miałam maseczki w płachcie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde napisane tutaj słowo :)**

Staram się każdego z Was odwiedzać :)

Pozdrawiam